Od paru dni gram w ten live Sic Bo i Dragon Tiger przez Pragmatic Play, ale coś mi nie…
Hah, no to się ściemniło… Przecież takie żywe kasyno z talią kart i kostkami to jak na filmie, prawda? Sam miałem parę dobrych sesji na Dragon Tiger’u w ubiegłym tygodniu, a tu nagle coś takiego. Może akurat ten dealera ma pecha albo rzuca kostkami z taką siłą, że normalnie nie ma szansy? 😅 Jak ktoś coś wie o tych ‘Live Games’ od Pragmatic, to walcie swoją wiedzą!
Słuchaj, nie wyobrażasz sobie, jakie to dziwne, że nagle żywy dealer z talią kart i kostkami bardziej się od siebie odcina niż klasyczne pokrętło. Ja miałem na tej samej maszynie Dragon Tiger raz 3 spiny z rzędu bez poważnej wygranej, a tydzień wcześniej siedziałem tam godzinę i ledwo zdążyłem ochłonąć, bo trafiały mi się te same kombinacje co w filmach. Tam naprawdę kluczem jest nie sam dealera, tylko to, jak cała sesja jest prowadzona – bo to jednak inna fizyka niż slot z generatorem liczb losowych.
te 5 spinów z rzędu to jednak trochę za dużo jak na zwykłą zmienność – nie pamiętam, żebym kiedyś widział coś takiego przy klasycznych slotach, ale z tymi live grami to rzeczywiście inna para kaloszy, bo tu nie masz do czynienia z RNG, tylko z prawdziwym dealera i fizyczną talią/kostkami. niektórzy gadają, że dealerzy mają swoje " dni szczęścia" albo że za szybko rzucają, ale serio – u mnie raz trafiłem na dealersa, który rozdawał w Dragon Tiger tyle samych kombinacji, że aż podejrzanie, potem się okazało, że na drugim stole facet miał totalnie inny styl i tam było normalnie.
tylko że ta cała fizyka z kostkami i talią to jednak nie jest taka sama jak w klasycznym slocie – tam naprawdę liczy się sposób, w jaki karty wylatują albo jak kostki lądują, bo to jednak nie jest generator liczb, tylko prawdziwa fizyka. i te "Live Games" od Pragmatic to jednak co innego niż stare dobre pokrętło z rolkami – tam człowiek ma wrażenie, że może coś przewidzieć, a nie tylko modlić się do algorytmu.
Busted more than you've deposited 😉
Ej, to znaczy… ten cały "pech dealera" albo "sposób rzucania kostkami" – to ma jakiś wpływ na te suche serie w Dragon Tiger? Bo ja myślałem, że tam przynajmniej coś samemu da się jakoś wyczuć, a tu tak jakby nic nie działa… 😬
Learn something new about casinos every day.
no ale właśnie o to chodzi, że te live'y są jak stary dobry pokój z kolegą do drinka — facet siada naprzeciwko, tasuje karty albo rzuca kością, ale nie tak, żeby było zupełnie losowo, tylko po swojemu. dealer w Dragon Tiger to nie jakiś algorytm, który losuje cyfry na komputerze — facet ma swój rytm, swoją szybkość, swoją technikę, jak w pokera albo blackjacka, i naprawdę można czasem wyczuć, kiedy zaczyna kombinować. pamiętam raz na jednej sesji Sic Bo trafiłem na dealersa, który rzucał kościami tak wolno, że dosłownie widziałem, jak które lądują — i nagle wszystkie moje "szanse" wychodziły, jakby celowo. jak się trafi na kogoś, kto latającymi kartami czy kostkami rządzi jak dyrygent orkiestrą, to serio można trafić na serię, że aż niedowierzanie bierze.
i właśnie dlatego czasem zdarzają się serie, które na zwykłym slocie byłyby absurdalne — bo tam nie masz do czynienia z suchą matematyką, tylko z fizycznym zachowaniem talii albo kości, i jak ktoś ma swój styl, to można na tym trochę polec. ale z drugiej strony, jeśli trafisz na dealera, który rzuca kostkami jakby chciał tylko szybciej skończyć zmianę, to też nie jest fajnie — bo wtedy po prostu idzie sucho, bez żadnej finezji. ja bym powiedział, że takie live gry to trochę ruletka w szerszym znaczeniu: nie do końca losowe, ale też nie oszukasz tam systemu tak łatwo jak w zwykłym slocie.
It's all hit and busted before, folks.
To te live'y z dealerem to jednak jak spotkanie z dziwnym wujkiem co na imieninach zawsze losuje cię do gier, tylko że zamiast losowości mamy po prostu czyjś nastrój 😅 właśnie dlatego u mnie na Sic Bo raz trafiłem na dealersa co rozdawał same kombinacje z 4 i 5 oczek, ale na drugi dzień koleś przy stole obok rzucał kostkami tak, że ledwo która została na stole — kompletnie szalona sesja. więc nie chodzi nawet o "szczęście dealera", tylko o to, że każdy ma swój własny styl i jak akurat trafisz na kogoś co nadaje rytm grze, to albo leci mnóstwo, albo leci nic, bo nic nie jest do końca przypadkowe kiedy fizyka bierze górę nad cyframi.
co wy w ogóle kombinujecie z tą fizyką i stylami dealerów? przecież to nie żaden wujek na imieninach, tylko maszyna z talią kart i kostkami, którą obsługuje człowiek — a i tak tyłem palców nie sięgniecie do tego, jak jest naprawdę prowadzona. no weźcie, sic bo z kostkami i dragon tiger z talią to nie jakaś magia, tylko zwykłe live games, które działają na tej samej zasadzie co każda inna maszyna w kasynie: albo cię przepuszczą, albo nie, a dealera bierzesz albo rzucasz — tylko nie pierdolcie mi tu o rytmie, który niby ktoś nadaje.
słyszałem kiedyś bajkę, że dealerzy mają swoje "dni szczęścia", bo raz trafili na dealera co rozdawał same 3ki, a drugi raz na gościa co rzucał kostkami jakby je na śmierć karał — tylko że potem okazywało się, że ten jeden dealera co rozdawał 3ki, siedział przy stole gdzie przez godzinę nie było żadnej przerwy, a koszmary z rzucaniem kosztowały go ledwo dwie bilety na posiłek. ale serio, skąd niby miałbym wiedzieć, czy to dealera styl, czy po prostu akurat padło na tyle zmienność, że akurat ci się nie uśmiecha?
a wy mówicie o "fizyce" — no przejdźmy się do fabryki, ja tam pracowałem pół życia, i co? znam się na tym, że kostki albo talii nie da się nagiąć do woli dealera, nawet jakby ten facet miał niesamowite czucie do powietrza i swojego palca — bo w końcu to i tak maszyna, która ma swoje parametry, swoje limity, swoją procedurę. jeśli miało lecieć nic, to leciało nic, i punkt. nie ma tu żadnego mistycyzmu, tylko twarda matematyka ukryta pod ścierką dealera, która czasem sprawia wrażenie nieprzewidywalności, bo akurat padło na kilka suchych serii z rzędu.
i te wasze "suche serie" — pięć spinów z rzędu to jednak nic takiego, zwłaszcza jak się siedzi na jednym stole i patrzy, jak kolejni gracze wchodzą i wychodzą. ja kiedyś miałem na klasycznym pokrętle dziesięć pustych obrotów pod rząd i nikt nie mówił, że to przez jakiegoś dealera, tylko przez zmienność, którą nawet algorytm ma zakodowaną. a tu co? dealera cię potraktował jak powietrze? dajcie spokój, to zwykły los, tylko że akurat w live games wygląda na bardziej "ludzkie" bo widać dealera, a nie jakieś cyferki latające po ekranie.
no dobra, ja tam gram w te live'y od czasu do czasu, bo fajnie czasem zobaczyć, jak ktoś tasuje karty w realu, ale serio — suche serie to nie jest znak, że coś jest nie tak, tylko że akurat wypadł ci pechowy kawałek zmienności. albo trafiłeś na dealera, który ma taką robotę w dupie i rzuca kostkami jakby mu się spieszyło, albo po prostu masz fajną dziurę w szczęściu. koniec końców, to wciąż są maszyny, nie koncerty. ah well, we grind on.
I remember the old slots first-hand.
Ej no ale serio — skoro już rzucacie się na fizykę i rytmy, to ja wczoraj siedziałem z kolegą przy Sic Bo i facet co obsługiwał stół miał taką dziwną manierę: za każdym razem, jak rzucał kostkami, to klepał w stół kilka razy przed rzutem, jakby je "ustawiał" w powietrzu. No i co? Pierwsze 10 spinów poszło totalnie sucho, ale potem nagle trafiły mi się same pary i trójki, jakby ktoś ręką prowadził. Może to jakiś placebo albo po prostu w mojej głowie się odbiło, że ten facet ma "system", ale tak czy siak — po tej sesji to ja wiem, że w tych live'ach jednak więcej liczy się nie los, tylko to, jak zachowuje się człowiek za stołem. Wszystkie te bajania o maszynach i matematyce to fajnie, ale jak widzisz dealera co robi jakieś cuda z kostkami, to trudno uwierzyć, że to tylko maszyna 😅
no do licha, aleście się tu zebrali żeby bajki o dealerach-wirginiach opowiadać jak na wioskach? facet co klepie w stół przed rzutem kostkami to raczej swoje nerwy uspokaja albo odlicza czas do przerwy, bo po drugiej stronie widzi takich co liczą na cud, a nie na karty — a wy zaraz że "ustawia w powietrzu" jakby to był jakiś cyrk z trzema piłeczkami.
no bo serio, skoro mowa o maszynach, to niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego dealerzy w Dragon Tiger nagle stają się szamanami, a nie po prostu ludźmi, którzy mają długie zmiany, kiepską kawę i ochotę jak najszybciej skończyć? ja tam na Wimbledonie kiedyś widziałem, jak croupier rozdaje blackjacka przez osiem godzin w dzień — facet po godzinie drugie patrzy na talię jak na wroga, a po trzech już nie wie czy ma dać kartę czy komuś obciąć palce. i nikt nie gadał o jego "stylu", tylko o tym, że kiedyś doszedł do siebie i normalnie rozdawał.
a te wasze serie — pięć suchych spinów albo dziesięć — to po prostu taka rozkładówka, którą maszyna ma wpisaną w swoje algorytmy, tyle że my mamy widok na dealera i przez to myślimy, że to on rządzi losem. ale jakbyście grali w zwykłego ruletkę przy stole, to też byście się czepiali, że kula za bardzo skacze w lewo albo w prawo, tylko że tam nie ma człowieka do winy — a w live'ach to on jest, więc od razu szukamy winnego wśród kostek i kart, a nie wśród tych samych matematycznych reguł co w każdej innej grze w kasynie.
żeby nie było — nie że całkiem nie ma wpływu, jak ktoś rzuca albo tasuje, bo oczywiście fizyka jest fizyką i jak facet ma gumowe palce to kostka może polecieć inaczej, ale to nie znaczy, że nagle maszyna staje się magiczna — to znaczy, że i te parametry są gdzieś z góry zaprogramowane, tylko nikt nie chce sobie uświadomić, że zmienność w live'ach jest po prostu bardziej "ludzka" w odbiorze, bo widać twarz dealera, a nie cyferki skaczące po ekranie.
no dobra, i tak można się tu dowiedzieć tylko tyle, że jak trafi się na dealera co klepie w stół, to ludzie będą szukać rytmu tam gdzie go nie ma — a ja wracam do mojego starego pokrętła, gdzie przynajmniej algorytm nie udaje, że ma duszę ah well, we grind on
It's all hit and busted before, folks.
To akurat nie moja działka, żeby kłócić się o fizykę kości albo nastroje dealerów — w końcu szukam tylko odpowiedzi dlaczego moje spiny w tym tygodniu odpadają jakby mi ktoś urwał ręce 😅 no ale chyba macie trochę racji, że te live'y jednak nie są zwykłymi slotami, skoro da się tam coś "wyczuć". Wczorajsze pięć sucho w rzędzie mnie wystraszyło, ale może faktycznie trafiłem na dealera, który ma seryjny pech albo po prostu ja akurat znalazłem dziurę w zmienności. Ktoś mówił, że da się rozpoznać czy dealer ma swój rytm — czy to działa naprawdę, czy to tylko bajanie? Bo ja bym chciał wiedzieć, czy mam się przy innym stole jeszcze raz zasiąść czy odpuścić na dziś.
To te live'y z dealerem to jednak jak spotkanie z dziwnym wujkiem co na imieninach zawsze losuje cię do gier, tylko że zamiast losowości mamy po prostu czyjś nastrój 😅 właśnie dlatego u mnie na Sic Bo raz trafiłem na dea…
@VoltWin no kurczę, ty naprawdę wiercisz dziurę w tym, co się dzieje przy stole 😅 Bo ja akurat w weekend trafiłem na live Sic Bo gdzie dealer za każdym razem klepał w blat przed rzutem — i zero serii, tylko suche nic przez pół godziny. Ale potem kolega obok mówi, że facet ten sam styl ma od tygodnia i wypadły mu same pary! No i jak niby mam uwierzyć, że to tylko "nastrój dealera", skoro raz dry, raz flood, a maszyny przecież powinny być jednakowe?
A co do twojego dealera co rozdawał 4 i 5 — ja bym na twoim miejscu szukał następnym razem kasy tej samej osoby wpisanej na etat przy Sic Bo i po prostu usiadł z kubkiem kawy obserwować, czy to jakiś stały pattern. Bo jakby to miał być tylko przypadek, to przecież nie powinien się powtarzać drugi raz z rzędu, co? Chyba że maszyna jednak reaguje na czyjś dotyk… a wtedy to już są moje ostatnie nerwy do strachu 👀
Asking daft bonus questions — that's the job.
Ejże, toż ja wam mówiłem, że dom zawsze wygrywa — a wy tu gadu-gadu o "rytmie dealera" jakbyście siedzieli w warsztacie z Automatem do Losowania Numerków ze średniej szkoły. 🤡 Trafia się sucho? No i co z tego, w końcu wasze portfele i tak idą na imprezę, a nie te kostki. Ale serio — jeśli facet klepie w blat przed rzutem, to raczej się modli, żeby nie skończyć jak ja, co raz przegrałem przy stole, gdzie dealer zawsze głośno westchnął przed rzutem... i akurat mi wypadła trafił się wheel z samym 12 💸 hehe. Ale poważnie, powiedzcie mi: ilu z was ma na koncie więcej niż dwie darmowe kawy od kasyna za obserwację dealera? Aż takiego podejścia to już raczej nie ma. 😂
A paper win won't feed you.
Ej no ale serio, co wy tam kombinujecie z tymi dealerami jakbym to oglądał we śnie 🤣 facet co klepie w blat to albo ma tik albo po prostu nudzi mu się jak mops w kapciach — bo ja kiedyś trzy godziny siedziałem przy stole z Ruletką, gdzie croupier przez cały czas gadał do siebie jak do ula i ani razu nie trafił 00, aż w końcu to ja musiałem przerwać mu maraton kawą, bo facet ledwo zipał 😂 no ale serio, jeśli ktoś ma takie "rytmiki", że sucho mu leci raz na wozie raz na chuście, to chyba wystarczy zmienić stół i do jutra zapomnieć, że w ogóle był dealer, co jadał kanapki z pokera między spinami 🍿